poniedziałek, 12 września 2011

Tbilisi 1

Jestesmy juz w Tbilisi! :)
 
Lot minal nam szybko i przyjemnie. Niecale poltorej godziny z Warszawy do Rygi i ponad trzy z Rygi do Tbilisi. Na lotnisku w Rydze przez chwile czulismy sie troche nieswojo - lotnisko bylo bardzo, bardzo ladne i nowe, a z bramki obok odlatywal lot do Odessy. Niektorzy pasazerowie sprawiali wrazenie, jakby czekali na niego kilka dni i nie szczedzili pieniedzy na alkohol na strefie wolnoclowej... ;)
 
Wyladowalismy o 5 rano. Pierwszy pociag z lotniska do centrum miasdta odjezdzal o 6.10, mielismy wiec czas na "poranna" kawe (w Polsce byla wtedy 4 rano...) i szybka integracje z innymi Polakami z duzymi plecakami, ktorzy przylecieli razem z nami z Warszawy. Bylo ich 6 oprocz nas, okazalo sie jednak, ze wszyscy planuja podrozowac tylko po Gruzji i ewentualnie Turcji. Szkoda.
 
Z dworca centralnego podjechalismy metrem na Stare Miasto (ruchome schody 200m w dol - wow!) i spacerkiem udalismy sie do hostelu, zeby zostawic bagaze. Nie chcialo nam sie jeszcze spac, bo przespalismy sie troszke w samolocie, poszlismy wiec zwiedzac, zwiedzac, zwiedzac! Stare Tbilisi jest piekne, chociaz strasznie odrapane i - jakby to ujac - prowizoryczne ;) Z drugiej strony bardzo widac nowe inwestycje: futurystyczny most - kladka dla pieszych, piekny ogrod z placami zabaw i atrakcjami dla mieszkancow. Lokalny sposob jazdy samochodem wydaje nam sie iscie azjatycki - wszyscy jezdza tak, jak chca, przechodza przez ulice tam, gdzie im akurat najwygodniej i zupelnie nie zwracaja uwagi na samochody pedzace wysoko ponad dopuszczalna predkoscia. Narazie nic nam sie nie stalo, ale caly czas staramy sie miec oczy dookola glowy ;)
 
O 11 lokalnego czasu (Polska: -2h) bylismy na tyle padnieci, ze podreptalismy do hostelu na 3-godzinna drzemke. Wracajac w strone centrum wstapilismy na "lunch" - chaczapuri z serem i polsurowym jajkiem (pycha!), placek z wolowina (swietnie doprawiony) i miejscowe piweczko. Sabrina nie miala racji, ze jedzenie tu jest niesmaczne! ;)
 
Teraz wybieramy sie w strone zachodniego Tbilisi, czyli nowej, nowobogackiej wprost czesci miasta. 
 
 
***
 
Jutro nadal bedziemy spacerowac po Tbilisi, w srode rano jedziemy autobusikiem do Erywania (6h jazdy, 300 km) i tam zostaniemy kolejne 2 dni.
 
Na sam koniec pozostawilismy najlepsza wiadomosc dzisiejszego dnia - dostalismy wizy do Dubaju!!!! :)

3 komentarze:

  1. jedno chaczapuri...phi! jedząc tylko chaczapuri przez pare dni inaczej byście śpiewali moje gołąbeczki;> A koty są ?
    S.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale Wam dobrze :-))) Liczę na fajne zdjęcia!!! Biorąc pod uwagę Iran to dopiero przedsmak zwiedzania?? i egzotyki??
    A jak o tym chaczapuri przeczytałem to - !!!! - az mi slinka poleciała....

    Ściskam
    MK

    OdpowiedzUsuń
  3. No pięknie, pięknie....tak świetnie oddajecie klimat, ze jakbym była z Wami..... ślę całuski
    KK

    OdpowiedzUsuń