wtorek, 4 października 2011

bandar-e abbas i dubaj

dzieje sie tyle, ze brakuje nam slow i czasu, zeby wszystko opisywac.
wszystko odbylo sie zgodnie z planem. przedwczoraj pojevhalismy nocnym
pociagiem z jazdu do bandar-e abbas. nnie obylo sie bez drobnych
przygod - mielismy zle bilety, pani w agencji turystycznej wykupila
nam bilety na inny dzien, ale udalo nam sie wszystko naprawic. w
pociagu poznalismy milego pana, ktory okaal sie biznesmenem znad
zatoki perskiej. spedzilismy caly dzien z nim i jego rodzina -
pokazali nam miasto, pomogli w ostatnich iranskich zakupach i ugoscili
tonami slodyczy i obiadem. pelni wrazen pocalym dniu zapakowalismy sie
na prom do dubaju. ku naszemu zdziwieniu wraz z nami podrozowalo
mnostwo innych ludzi. a wydawac by sie moglo, z po co plynac cala noc,
skoro mozna przeleciec ten dystans w 40 minut? dubaj nas oczarowal,
ale o tym nastepnym razem ;) napiszemy wam gdzie panuje najbadziej
nieznosna atmosfera na calym swiecie oraz jak ada kierowala dubajskim
metrem! :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz